Świeca i haftowana bombkaLudzie czasem obawiają się terminu „medytacja”. Brzmi obco, egzotycznie, kojarzy się z pozycją lotosu, niewygodnym dla wielu ludzi siedzeniem na podłodze. W rzeczywistości nic z tego nie jest potrzebne.

Praktyka uważności albo medytacja uważności polega na skupianiu uwagi i następnie obserwowaniu tego, co się zdarza: w ciele, w myślach, emocjach, w świecie zewnętrznym – podczas medytacji można obserwować zewnętrzny obraz albo słuchać dźwięków, czy doświadczać innych bodźców zmysłowych. Nie ma w tym nic, czego byśmy nie znali: przecież już dzieci uczymy skupiania uwagi. Tutaj robimy to jedynie w sposób bardziej sformalizowany.
Pozycja ciała nie jest tak ważna, jak się sądzi. Ważne jest za to, przynajmniej z początku, ciche i bezpieczne otoczenie, sprzyjające skupieniu.

 

Świecznik i aniołekLudzie pytają mnie czasem, czy to koniecznie. Bo w sumie to należałoby być uważnym w życiu, a nie podczas sesji, na poduszce czy na krześle.

Owszem, i tak jest w istocie, lecz z mojego doświadczenia wynika, że bez medytacji formalnej, czyli tej wykonywanej jako osobne ćwiczenie w ciągu dnia, trudno utrzymać uważność w codzienności. Podczas medytacji formalnej uczymy się skupiać uwagę na jednym bodźcu. Uczymy się zauważać myśli jako pewne zdarzenia i nie wikłać się w nie. Uważność to również umiejętność, niektórzy mówią nawet o „mięśniu uważności”. Bez odpowiednich ćwiczeń ta naturalna zdolność jest skarlała i słaba.
Medytacja nieformalna z kolei to wszystko to, co robimy uważnie w ciągu dnia. I rzeczywiście, docelowo to jest może najważniejsze. Chociaż powiem Wam, że dla mnie praktyka formalna jest bardzo miłym czasem w ciągu dnia, formą dbania o siebie, jak kąpiel dla ciała, czy dobry obiad. W tej chwili nie chciałabym z tego rezygnować, nawet gdybym jakimś cudem stała się mistrzem medytacji nieformalnej.

 

Czytaj dalej: Samodzielnie czy w grupie?